Strona głównaWakacjeTunezja - Afryka dla początkujących

Tunezja - Afryka dla początkujących

Kto w dzieciństwie i młodości nie marzył o tym, żeby zobaczyć Czarny Ląd, opisywany przez Sienkiewicza, Szklarskiego czy Blixen? Czy współczesna Tunezja może stać się spełnieniem tych marzeń?
fot. J. GackaAfryka – tajemnicza, egzotyczna, nieco groźna. A przede wszystkim w każdym calu inna niż nasza codzienność – takie wyobrażenie można było wynieść z książek i filmów. Afrykańskie wojaże weszły do stałej oferty biur podróży niemal ćwierć wieku temu, ale czy czas spędzany w zamkniętych ośrodkach all inclusive (i pojedyncze wycieczki do „najważniejszych” zabytków) pozwala na poznanie, dotknięcie tej „inności” Czarnego Lądu, o której marzyliśmy nad kartami przygodowych powieści? Obecnie wiele osób nawet już tego nie pragnie, wybierając północnoafrykańskie kurorty zasadniczo wyłącznie ze względu na cenę i odrzucając wszystko poza trasą basen – plaża – pobliskie sklepy z pamiątkami. A tymczasem Afryka ma do zaoferowania o wiele więcej.

Niniejszy tekst otwiera cykl kilku artykułów o Tunezji, do której nasza redakcja została zaproszona na press tour (wyjazd dla dziennikarzy), mający zaprezentować różne oblicza tego pięknego i – mimo licznych jeszcze niedawno odwiedzin Polaków – niezbyt dobrze znanego kraju Afryki Północnej. Dziś chcę opowiedzieć o tym, jak (nawet jadąc na wakacje w hotelu all-inclusive) można choć trochę „dotknąć” afrykańskiego marzenia z dzieciństwa.

fot. J. GackaRejony w których byliśmy to przede wszystkim „zielona” Tunezja. Bliskość Morza Śródziemnego i klimat śródziemnomorski sprzyjają bujnemu wzrostowi licznych gatunków roślin. Tak charakterystyczne dla afrykańskich opowieści palmy daktylowe rosną tu niemal na każdym kroku. Niestety, na większości z nich nie znajdziemy – z powodu pewnych trudności „rozrodczych” owocują prawie wyłącznie palmy na plantacjach. Natomiast świeże daktyle kupimy wszędzie – gorąco polecam, smakują zupełnie inaczej niż te suszone dostępne w naszych sklepach. Właśnie smaki owoców – daktyli, cytrusów, fig i moreli – są jednym z tunezyjskich doświadczeń, które trzeba przeżyć. Mój pierwszy świeży daktyl, zjedzony w hotelowym pokoju tuż po przylocie (i przejeździe przez oświetloną Księżycem afrykańską drogę) pozwolił mi uwierzyć w to, że jestem poza Europą…

fot. J. GackaDotykanie Afryki poprzez smaki (nie tylko owoców) to doświadczenie na tyle szerokie, że opiszę je w odrębnym tekście. Tu tylko zaznaczę – warto wybierać wśród dostępnych w hotelu potraw te najbardziej lokalne i skorzystać z oferty kolacji w regionalnym stylu (jeśli hotel takową posiada). Obsługa chętnie udzieli informacji na temat tego co jest „najbardziej tunezyjskie” w bogatym wyborze serwowanych codziennie dań.

Jak wspomniałam na wstępie Afryka wielu z nas zapisała się w pamięci dzięki książkom oraz filmom (często powstałym na podstawie tych pierwszych). Dla wielu Polaków pierwszym zetknięciem się z tym kontynentem była powieść „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza. W Tunezji możemy odnaleźć jej ślady. A raczej ślady filmowych scenerii.

fot. J. GackaCzęść „nowszej” wersji filmu kręcono bowiem w twierdzy Ribat Harthema w tunezyjskim Monastirze. O tym oraz o innych powiązaniach Tunezji z Sienkiewiczem opowiada - uczestników tego samego wyjazdu. Dodam tylko, że w tym samym miejscu kręcono niektóre sceny filmu „” (więcej na temat „filmowej” Tunezji postaram się napisać już niedługo). A zwiedzanie Monastiru polecam – to miasto z niezwykłą historią (sięgającą od czasów punickich aż po najnowszą historię kraju, związaną z uzyskaniem niepodległości) i pięknymi widokami zarówno architektury jak i morza. W ribacie znajduje się też muzeum sztuki islamu, którego nawet pobieżne zwiedzanie może dać obraz bogactwa.

fot. J. GackaAfrykański klimat można poczuć także w wielu miejscach, w których wytwarzane jest rękodzieło (ceramika, wyroby skórzane, dywany, biżuteria). Ja odwiedziłam w Nabeulu warsztat garncarski, w którym zobaczyłam jak wytwarza się ceramikę z tradycyjnymi berberyjskimi wzorami – od etapu kształtowania gliny aż do wyjęcia z pieca po ostatnim wypalaniu. Tam też zakupiłam część pamiątek i prezentów (zresztą wszystkie drobiazgi dla najbliższych starałam się kupować w miejscach ich powstawania).
 
Strony : 1 2

Joanna Gacka / Senior.pl

Zgłoś błąd lub uwagę do artykułu

Skomentuj artykuł:

Jesteś niezalogowany: zaloguj się / zarejestruj się

Wynik dodawania (tylko niezalogowani):

OSIEM + TRZY =

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Senior.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Komentarze niezgodne z prawem i Regulaminem serwisu będą usuwane.

Artykuły promowane

REKLAMA

Najnowsze w dziale

Polecane na Facebooku

Najnowsze na forum

Warto zobaczyć

  • eGospodarka.pl
  • EWST.pl
  • Fundacja ITAKA - Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych
  • Aktywni 50+
  • Oferty pracy

  X   Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.   X